czwartek, 21 maja 2015

13.05.2015


Do południa – zadania językowe w grupach:
Czas na poznanie Margate – przepięknej nadmorskiej miejscowości, w której znajduje się nasz uroczy  hotelik, umiejscowiony tuż przy plaży.
Zmotywowani i radośni wyruszamy w poszukiwaniu kolejnych punktów oznaczonych na planie miasta:
- informacja turystyczna  -  tu nasi spryciarze znajdują wszelkie informacje, dzięki czemu nie muszą się śpieszyć w poszukiwaniu odpowiedzi na dalsze pytania… więc dalej spacerek…
- galeria sztuki współczesnej ( przystanek na kawę)










































 - Shell Grotta – tu możliwość zwiedzenia tej niesamowitej groty wykonanej z muszelek, z którą wiążą się liczne, nieraz mroczne legendy oraz zakup muszelkowych i innych pamiątek ( oczywiście)





 














-  dworzec… a może by do kraju wrócić na około???
- bank  - uczniowie mają za zadanie wymianę starych funtów na nowe
- przepiękne, malownicze miasteczko…. Wrażenia niezapomniane
- na powrocie…. plaża, może i …. Muszelki, tudzież kamyki
 Południe:
Wreszcie się doczekaliśmy! Jeden z najważniejszych punktów wycieczki: angielska szkoła :) , a konkretnie: Dover Christ Church Academy  w hrabstwie Kent.
















































Przywitał nas fantastyczny nauczyciel – Phil, a raczej Mr Eagan.  Jesteśmy podzieleni na 3 grupy. Wspólnie z uczniami ze szkoły poznajemy się, opowiadamy o sobie, o naszej szkole, gadamy o wszystkim co się da i uda, m.in.:  jakie możemy zadać pytania gdy kogoś poznajemy, pokazujemy najfajniejsze zdjęcia z telefonu, rozmawiamy o ulubionych potrawach, zespołach, zainteresowaniach; opowiadamy o wpadkach w szkole i nie tylko; pokazujemy jak wyglądają nasze pieniądze ( niektórzy próbują wymienić 10 zł na 10 funtów – SPRYTNIE!); uczymy ich polskich piosenek (królował – „ Wlazł kotek na płotek”); zapisujemy proste słowa po polsku i uczymy wymowy ----- niełatwe zadanie, za to my po angielsku niemal jak po polsku!!! Bawimy się, śpiewamy i nawet tańczymy!
 Zwiedzamy szkołę – jakże inną od naszej! Podobają nam się  mundurki i krawaty – w czterech odmianach, w zależności od „DOMU” do którego przynależą. Nam najbardziej przypada do gustu „HURRICANE” -  to ci usportowieni ( chyba). Wymieniamy się plakietkami, kontaktami…. Jednym słowem pełna integracja. Pan Eagan uzmysławia naszym uczniom, że są szczęściarzami, bo nie wszyscy uczniowie z jego szkoły mieli okazję wyjechać za granicę, tak jak my, a niektórzy nawet nie byli jeszcze w Londynie!! 
 Radość pełna, rozstanie trudne.
Co nas zaskoczyło:
1.  mundurki ( my zachwyceni, oni ich nie znoszą i nam zazdroszczą pełnego luzu)
2. przerwy trwają 10 minut, lekcja 50 minut, w międzyczasie jest godzinna przerwa na lunch
3. przedmioty którymi się zachwyciliśmy to:
   zajęcia z gotowania w wyposażonej od A do Z kuchni – pracowni (nawet z pralką na ściereczki)  oraz to co gotują na zajęciach od brownie po roastbeef …. i to dziesięciolatki!



- zajęcia z projektowania i szycia – prawdziwe manekiny, pracownia krawiecka – marzenie dla przyszłych projektantów mody
- zajęcia fryzjerskie - samoobsługa
- zajęcia stolarskie – robią meble!!!! I to jakie!!!!!
- zajęcia z prac domowych – uczą się m.in. malowania, ścian, tapetowania, wpijania gwoździ…jednym słowem „bycia bohaterami w swoim domu, tudzież na balkonie, czy w ogrodzie”, że zacytuję…








-  w salach  BRAK biurek; komputery; projektory - norma
- nauczyciele- respekt; szacunek; Podnosi taki rękę do góry, a dzieci milkną jak zaklęte :)
- gościnność
A na koniec tańczymy do Gangam Style :)))))















Drzewko szczęścia-prezent wykonany przez jedną z uczennic gimnazjum - Marichka Kkhan



 
Po południu jedziemy do Broadstairs – plaża przy klifach – na tradycyjne „Fish and Chips”. Pogoda cudna… zajadamy się rybą i frytkami w pełnym słońcu… i te przecudne widoki….












 
 



 Porcja jak dla pułku :)




 Chłopaki ciągle się bawią :)


 Ławeczka niczym w Notting Hill - na pamiątkę miłości...



 A na deser upragnione i wyczekiwane zakupy w największym centrum handlowym hrabstwa Kent.  Tu zaskoczenie: sklepy czynne do 19.30, 20.00 lub 20.30. Coś takiego! Sklep „Primemark” robi furorę – ciuchy po 2-3 funty – jakość pierwsza. Dzieci pamiętały o najbliższych.
Wieczorem – pełni wrażeń, emocji i wycieńczeni, ale najedzeni – udajemy, że jemy kolację  i wykonujemy  zadania językowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz