11.05.2015
Ile można wydać pieniędzy-ile się da :)
Dzień minął nam bardzo pracowicie. Zadania językowe w … no i te marsze po
Londynie … Okazało się, że kondycja nie taka dobra jak się poniektórym
wydawało.
Może jednak zaczniemy od wczorajszego wieczoru.
Kolacja wyśmienita. Nasz Pani Joasia to czarodziejka :) Postawiła nas na nogi.
Potem zadania językowe z Dover, sprawozdanie liderów i
rozdanie zeszytów edukacyjnych, które każdy uczestnik projektu będzie wypełniał
indywidualnie, za co grozi mu nagroda i ocena z języka angielskiego :
Zespoły, wyłonione
zgodnie z zakwaterowaniem w pokojach, konkurują ze sobą o tytuł zwycięzcy dnia
oraz projektu. Walczą o koszulki – nagrody dla najlepszych. Mimo zmęczenia i
wielu wrażeń dzieciaki dają radę.
Przepraszamy za usterki techniczne spowodowane szybkim
tempem pisania i brakiem WIFI. To znaczy WIFI niby jest, ale niekoniecznie dostępne
dla nas. Jednak dla nauczycielek z Polski, które obiecały rodzicom , że będą pisać
i informować nie ma rzeczy niemożliwych :)
Pan z recepcji zaczarowany i oczarowany naszą determinacją, użyczył nam swojego
kodu pin. Niestety niczym u kopciuszka czar prysł i po godzinie dostęp do sieci
zniknął jak kareta z dyni :)
Coś jednak udało się napisać i dołączyć zdjęcia. Biegi z laptopem po hotelu w
poszukiwaniu zasięgu, przerzucanie zdjęć, pisanie w amoku zmęczenia i rygoru
czasowego skutkowało żabim rechotem. Co dzieci niestety zauważyły i odebrały
jako objaw totalnego zmęczenia, zlitowały się i grzecznie poszły spać
No a rano? Widok miny obudzonych – bezcenna :)
No i przechodzimy do kolejnego dnia. Pobudka o 6.30 –
katusze. Śniadanie o 7.00 - pychotka. zbiórka o 7.55 – prawie o czasie,
przecież do Londynu nie można pojechać ubranym ot tak :) Londyn zobowiązuje do pełnego
makijażu, odpowiedniego stroju i dłuższej niż zazwyczaj toalety.
Pierwsza reakcja na widok ulic Londynu- wow! wow! wow! ojej!
och! uch! magia! ale tu inaczej! czerwone autobusy, czarne taksówki,
„kolorowi” ludzie, dzieci w mundurkach, policjanci…. Jednym słowem wszystko
inne, ciekawe i fascynujące.
Pierwszy przystanek- Tower- najstarszy budynek w Londynie, a
zarazem jedna z największych atrakcji. Zwiedzamy z otwartymi baaardzo szeroko
buziami i oczami :)
Ogrom budowli poraża, ilość ludzi zachwyca! Podziwiamy klejnoty korony
brytyjskiej, zbrojownię, strażników w barwnych strojach, zmianę warty straży
królewskiej, kruki, które strzegą Tower. Przeraża nas sala tortur, z której
wychodzimy w mgnieniu oka. Dla relaksu lodziki oraz kolejne minizakupy :) i kolejne toalety-
naprawdę przystosowane do takiej ilości zwiedzających :) jak dla nas bomba :)
Przystanek drugi w sercu Londynu. Wysiadamy naprzeciwko
London Eye, parę kroków od London Bridge i dzielnicy Westminster czyli
parlamentu brytyjskiego i Big Bena.
„Spacerek” w stronę
Downing Street – miejsce zamieszkania premiera Wielkiej Brytanii, a tam media!
Jesteśmy w wiadomościach ;) To całkiem możliwe :)
Po drodze rezerwujemy budki telefoniczne w celu wykonania
sesji zdjęciowych oraz skorzystania z darmowego WIFI.
Mijamy opactwo Westminster, miejsce ceremonii koronacji i
ślubów rodziny królewskiej.
Kierujemy się w strone Trafalgar Square z monumentalna
kolumną Nelsona. Cel główny National Gallery – miejsce kolejnych zadań
językowych oraz wystawa najsłynniejszych dzieł malarstwa światowego- m.in.
„Słoneczniki” Van Gogha.
Przed galerią niesamowite pokazy street enetertainers. Nasi chłopcy biorą czynny udział w pokazach.
Oczywiście :)
Coś dla fanów Star
Wars
Zadania językowe wykonane, nauczyciele „wypoczęci” i gotowi
do dalszego biegu. Ups spaceru w stronę krainy M&M sów, a tam szał i amok
zakupowy. Spadek cukru wyrównany. Buzie uśmiechnięte, a portfele zamiast
lżejsze to cięższe- mniej papierków, więcej monet :)
Ostatni przystanek – Pałac Buckingham oraz spacer parkiem
St. James’s
Wyczerpani ale szczęśliwi wracamy do Margate. Gdzieś po
drodze uzupełnienie zapasów wody, która idzie jak woda :)
Obiadokolacja wyczarowana przez Panią Joasię i podsumowanie
zadań językowych.
Obawy opiekunów: gdzie tym razem zasną nasze dzieci-
stołówka, prysznic , a może korytarz. Tym razem jesteśmy już przygotowane :)










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz