środa, 13 maja 2015

Podbijania Londynu ciąg dalszy :)




11.05.2015
Ile można wydać pieniędzy-ile się da :)
Dzień minął nam bardzo pracowicie.  Zadania językowe w … no i te marsze po Londynie … Okazało się, że kondycja nie taka dobra jak się poniektórym wydawało.
Może jednak zaczniemy od wczorajszego wieczoru.
Kolacja wyśmienita. Nasz Pani Joasia to czarodziejka :) Postawiła nas na nogi.
Potem zadania językowe z Dover, sprawozdanie liderów i rozdanie zeszytów edukacyjnych, które każdy uczestnik projektu będzie wypełniał indywidualnie, za co grozi mu nagroda i ocena z języka angielskiego :






  Zespoły, wyłonione zgodnie z zakwaterowaniem w pokojach, konkurują ze sobą o tytuł zwycięzcy dnia oraz projektu. Walczą o koszulki – nagrody dla najlepszych. Mimo zmęczenia i wielu wrażeń dzieciaki dają radę.
Przepraszamy za usterki techniczne spowodowane szybkim tempem pisania i brakiem WIFI. To znaczy WIFI niby jest, ale niekoniecznie dostępne dla nas. Jednak dla nauczycielek z Polski, które obiecały rodzicom , że będą pisać i informować nie ma rzeczy niemożliwych :) Pan z recepcji zaczarowany i oczarowany naszą determinacją, użyczył nam swojego kodu pin. Niestety niczym u kopciuszka czar prysł i po godzinie dostęp do sieci zniknął jak kareta z dyni :) Coś jednak udało się napisać i dołączyć zdjęcia. Biegi z laptopem po hotelu w poszukiwaniu zasięgu, przerzucanie zdjęć, pisanie w amoku zmęczenia i rygoru czasowego skutkowało żabim rechotem. Co dzieci niestety zauważyły i odebrały jako objaw totalnego zmęczenia, zlitowały się i grzecznie poszły spać

Godzina 23.00 – 24.00 czasu polskiego, standardowa kontrola.  Niby wszystko w porządku, a jednak nie tak do końca. Dwóch uczniów padło ze zmęczenia w pokoju obok. Jeden znaleziony od razu, przełożony na materac, drugi zasnął w kąciku, przykryty kocem, nieświadomy, że śpi. Odnaleziony dzięki ogromnej czujności i determinacji opiekunek. Na szczęście sam trafił do swojego łóżka.   


No a rano? Widok miny obudzonych – bezcenna :)



No i przechodzimy do kolejnego dnia. Pobudka o 6.30 – katusze. Śniadanie o 7.00 - pychotka. zbiórka o 7.55 – prawie o czasie, przecież do Londynu nie można pojechać ubranym ot tak :) Londyn zobowiązuje do pełnego makijażu, odpowiedniego stroju i dłuższej niż zazwyczaj toalety.
Pierwsza reakcja na widok ulic Londynu- wow! wow! wow! ojej! och! uch! magia! ale tu inaczej! czerwone autobusy, czarne taksówki, „kolorowi” ludzie, dzieci w mundurkach, policjanci…. Jednym słowem wszystko inne, ciekawe i fascynujące. 







Pierwszy przystanek- Tower- najstarszy budynek w Londynie, a zarazem jedna z największych atrakcji. Zwiedzamy z otwartymi baaardzo szeroko buziami i oczami :) Ogrom budowli poraża, ilość ludzi zachwyca! Podziwiamy klejnoty korony brytyjskiej, zbrojownię, strażników w barwnych strojach, zmianę warty straży królewskiej, kruki, które strzegą Tower. Przeraża nas sala tortur, z której wychodzimy w mgnieniu oka. Dla relaksu lodziki oraz kolejne minizakupy :) i kolejne toalety- naprawdę przystosowane do takiej ilości zwiedzających :) jak dla nas bomba :)















Przystanek drugi w sercu Londynu. Wysiadamy naprzeciwko London Eye, parę kroków od London Bridge i dzielnicy Westminster czyli parlamentu brytyjskiego i Big Bena.








 „Spacerek” w stronę Downing Street – miejsce zamieszkania premiera Wielkiej Brytanii, a tam media! Jesteśmy w wiadomościach ;) To całkiem możliwe :)





Po drodze rezerwujemy budki telefoniczne w celu wykonania sesji zdjęciowych oraz skorzystania z darmowego WIFI.



Mijamy opactwo Westminster, miejsce ceremonii koronacji i ślubów rodziny królewskiej.
Kierujemy się w strone Trafalgar Square z monumentalna kolumną Nelsona. Cel główny National Gallery – miejsce kolejnych zadań językowych oraz wystawa najsłynniejszych dzieł malarstwa światowego- m.in. „Słoneczniki” Van Gogha.


Przed galerią niesamowite pokazy street enetertainers. Nasi chłopcy biorą czynny udział w pokazach. Oczywiście :)






Coś dla fanów Star Wars  
                                           


      
Coś dla fanów Harrego Pottera

Coś dla fanów horrorów

Coś dla fanów popisów cyrkowych

Zadania językowe wykonane, nauczyciele „wypoczęci” i gotowi do dalszego biegu. Ups spaceru w stronę krainy M&M sów, a tam szał i amok zakupowy. Spadek cukru wyrównany. Buzie uśmiechnięte, a portfele zamiast lżejsze to cięższe- mniej papierków, więcej monet :)



Ostatni przystanek – Pałac Buckingham oraz spacer parkiem St. James’s 

Wyczerpani ale szczęśliwi wracamy do Margate. Gdzieś po drodze uzupełnienie zapasów wody, która idzie jak woda :)
Obiadokolacja wyczarowana przez Panią Joasię i podsumowanie zadań językowych.
Obawy opiekunów: gdzie tym razem zasną nasze dzieci- stołówka, prysznic , a może korytarz. Tym razem jesteśmy już przygotowane :)

Dobrej nocy od północy!

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz